
Oko nigdy nie śpi VII „UCZTA” (2020)
Siódma edycja festiwalu odbyła się w lipcu 2020 roku pod hasłem „UCZTA”, a jej działania koncentrowały się w Bydgoszczy oraz w Zespole Pałacowo-Parkowym w Ostromecku. Ze względu na trudne warunki pandemiczne wydarzenie miało charakter hybrydowy, łącząc spotkania w reżimie sanitarnym z licznymi prezentacjami i wykładami w formule online. Fundamentem ideowym tej odsłony był tekst prof. Zbigniewa Mikołejki, w którym uczta została przedstawiona jako żywioł zbiorowego istnienia i radykalne zaprzeczenie ludzkiej samotności. Kluczowym wydarzeniem artystycznym była kuratorowana przez Andę Rottenberg wystawa Roberta Kuśmirowskiego „FOUR-BIDDEN MUSEUM”, będąca rodzajem autorskiej rekonstrukcji muzeum i gry z pamięcią odbiorcy. Interdyscyplinarny program objął także panele dyskusyjne o jedzeniu w granicach sztuki, warsztaty animacji oraz koncerty takich twórców jak Kasper T. Toeplitz czy Grzegorz Pleszyński.

Co jednak ważniejsze, dwie opowieści o biesiadzie wyznaczają w istocie drogę wiary i umysłowości Zachodu. Mowa oczywiście o Uczcie Platona, która w znacznej mierze rozpoczyna i stymuluje losy naszej myśli, i o Ostatniej Wieczerzy, która jest jednym z aktów założycielskich chrześcijaństwa (ale także przecież i doniosłym tematem sztuki).
Na tym splocie i „przecięciu” dwóch tych tradycji się rzecz jasna nie kończy. I jeśli się przyjrzeć uważnie, wszelkie ważne zdarzenia, wszelkie przełomy, wszelkie wielkie tradycje łączą się z symbolicznymi dla siebie ucztami. Żydowska wieczerza sederowa odbywa się więc na pamiątkę wieczerzy paschalnej poprzedzającej Wyjście z Egiptu, biblijna Uczta Baltazara była pełną grozy zapowiedzią jego śmierci oraz upadku Babilonu, wigilijna wieczerza oraz wielkanocne śniadanie kultywują w chrześcijaństwie narodziny i zmartwychwstanie Jezusa, rycerska tradycja Zachodu znajduje swe legendarne źródło w biesiadach i rozmowach przy Okrągłym Stole, krwawa Noc św. Bartłomieja, zwiastująca religijne i polityczne przesilenie we Francji, następuje tuż po weselnej uczcie królewskiej, jedną z najszacowniejszych nagród literackich, Nagrodę Goncourtów, ogłasza się po obiedzie w paryskiej restauracji Drouant… I tak dalej, tak dalej. A podobnie jest i w kulturze polskiej, gdzie dwie przełomowe dla uczty z Pana Tadeusza czy odpowiednie sceny z Wesela tworzą ważne symboliczne zręby polskiej pamięci i narodowej wyobraźni. Takie też – nie pierwszy, nie ostatni raz – w którym zdarza się biesiadować wspólnie żywym i umarłym, ludziom i widmom.
Nie chodzi jednak tylko o te szczególne niepowtarzalne akty i historie. Uczty bowiem są po prostu wpisane w porządek ludzkiego losu, w zwykle życie jednostek i wspólnot. I urządza się je, by podkreślić jego rytm oraz momenty doniosłe – zarówno takie, poprzez które manifestuje się ład i normalny, naturalny bieg zdarzeń, jak i takie, w których się okazuje swoją siłę i moc, swoją radość ze szczęścia, ale też i zdolność do przezwyciężenia nieszczęścia. Ucztuje się zatem zgodnie z nakazem czasu, wedle obyczaju, tradycji i wymogów okoliczności: z okazji dni przesilenia i równonocy, z chwilą nadejścia wiosny, zebrania płodów, nastania ciemności zimy albo zwycięstwa nad wrogiem czy innym złem. Ucztuje się z okazji narodzin, ślubów, życiowych triumfów, pożegnań, w szczególności tego ostatniego – ze zmarłym. Ucztuje się wreszcie spontanicznie, „bez okazji” albo przy byle okazji.
Uczta jest przecież, w swej najgłębszej istocie, żywiołem zbiorowego istnienia, radykalnym zaprzeczeniem samotności człowieka. I w tym właśnie wyraża się jej siła i sens.
Otwarcie festiwalu
Wystawa-Robert Kuśmirowski
Kuratorka -Anda Rottenberg
Transkrypcja fragmentów nagrania dokumentującego otwarcie siódmej edycji festiwalu (Uczta, 2020) w Galerii Miejskiej bwa w Bydgoszczy 9 lipca 2020:
Tomasz Zieliński (Galeria Miejska bwa): „Dzień dobry wszystkim w tych bardzo niekorzystnych warunkach, zarówno jeżeli chodzi o koronawirusa, jak i o pogodę, która nie dopisała, ale państwo dopisali, to jest bardzo ważne. Witamy w Galerii Miejskiej BWA, gdzie otwiera się fantastyczny festiwal Oko nigdy nie śpi. To już piąty raz, kiedy możemy razem współpracować z Fundacją Czarny Karzeł i efekt tej synergii państwo za chwilę zobaczycie w środku. A teraz oddaję głos pani prezes, sprawczyni tego całego zamieszania”.
Marta Filipiak (Dyrektorka Festiwalu): „Dzień dobry. Witam wszystkich serdecznie. Chciałam otworzyć siódmą edycję spotkań nieprzypadkowych Oko nigdy nie śpi. W tym roku mamy temat bardzo ciekawy, bo tematem jest uczta. Zapraszamy państwa do wspólnego ucztowania, chociaż wiadomo, że jesteśmy teraz na zewnątrz i nie możemy się tak normalnie spotykać – są państwo w maseczkach. Chciałabym zacytować jedno zdanie tekstu, który napisał dla nas profesor Zbigniew Mikołejko: ‚Uczta jest przecież w swej najgłębszej istocie żywiołem zbiorowego istnienia, radykalnym zaprzeczeniem samotności człowieka i w tym właśnie wyraża się jej siła i sens‘. Pierwsza wystawa Forbiden Museum jest autorstwa Roberta [Kuśmirowskiego]. Już tradycyjnie oddaję głos panu marszałkowi i pani prezydent”.
Zbigniew Ostrowski (Wicemarszałek Województwa Kujawsko-Pomorskiego): „Szanowni państwo, Oko nigdy nie śpi znowu zaskakuje, tym razem ucztą. Możemy zacząć od uczty Platona, a skończyć na kebabie, ale myślę, że tutaj kebabów nie będziemy konsumowali. Dla miłośników filmu możemy przypomnieć Ucztę Babette z Oskarem i świetnym scenariuszem na podstawie prozy Karen Blixen. Istotą sztuki jest właśnie uczta rozumiana jako uczta duchowa, rozmowa, wymiana poglądów”.
Iwona Waszkiewicz (Zastępczyni Prezydenta Bydgoszczy): „Pragnę bardzo serdecznie państwa pozdrowić w imieniu prezydenta miasta Bydgoszczy, pana Rafała Bruskiego. Serdecznie gratuluję tego udanego wydarzenia niecodziennego, które powstawało w bardzo trudnych w tym roku warunkach organizatorom festiwalu i bardzo się cieszę, że do tego festiwalu w tym roku doszło. Dziękuję również wszystkim artystom, którzy zechcieli włączyć się do tegorocznego festiwalu. Witam wszystkich państwa, mieszkańców Bydgoszczy i tych, którzy przyjechali specjalnie na ten festiwal”.
Anda Rottenberg (Kuratorka): „Po pierwsze, gratuluję tej cudownej współpracy twórców z władzami miasta i z marszałkiem województwa – to się rzadko zdarza obecnie w Polsce. Ja po raz pierwszy zostałam zaproszona na festiwal dwa lata temu i się nim autentycznie zachwyciłam. Cieszę się, że organizatorzy zgodzili się na moją propozycję wyboru Roberta Kuśmirowskiego. Robert zrobił zupełnie wspaniałą rzecz, która nie jest ucztą dla oka, ale jest ucztą pamięci. Mam nadzieję, że to nie jest mój ostatni pobyt na festiwalu, który jest chyba najciekawszym festiwalem z mojego punktu widzenia w całej Polsce”.
Robert Kuśmirowski (Artysta i Kurator): „Witam pięknie. Kilka podziękowań za podjęcie ryzyka, zapraszając mnie pod dach tej instytucji, w ogóle do Bydgoszczy. Udało się zrealizować rzecz, która mi dłuższy czas chodziła już po głowie. Podchwycę jedno stwierdzenie: uczta się, bo z tego naprawdę nauczyłem się sam wiele. Nauczyłem się szacunku do pewnych rzeczy, które już są wyrzucane, niechciane i zapomniane – obierając trop podnoszenia ich jeszcze na piedestał, by ponownie komunikowały się z nami. Zachęcam do zaglądania do środka”.
Regest z palimpsestu
Anda Rottenberg
(tekst krytyczny do wystawy Roberta Kuśmirowskiego)
Opis tekstu: Anda Rottenberg analizuje twórczość Roberta Kuśmirowskiego przez pryzmat praktyk kopiowania i palimpsestów, pokazując, jak artysta tworzy pozorne „kopie” rzeczywistości, które w istocie są oryginalnymi dziełami kreującymi nową rzeczywistość. W centrum uwagi autorki znajduje się wystawa Forbidden Museum (gra słów: FOUR-BIDDEN), w której Kuśmirowski transformuje przestrzeń galerii w cztery identyczne sale muzealne wypełnione nieartystycznymi przedmiotami, zmuszając widza do polegania na własnej pamięci i konfrontacji z niemożnością jednoczesnego ogarnięcia wszystkich pomieszczeń. Rottenberg pokazuje, jak artysta nakłada różne warstwy znaczeń – rzeczywistość na wyobrażenie, pamięć przedmiotów na pamięć widza – tworząc semantyczny palimpsest, w którym nasza obecność radykalnie zmienia odczytanie dzieła.
Czynność kopiowania znana jest od niepamiętnych czasów, występowała wszędzie i zawsze tam, gdy chodziło o zwielokrotnienie już istniejącego przedmiotu, dzieła sztuki czy rzemiosła, a także dokumentu czy ręcznie pisanej księgi. Na przykład. Skutkiem pracy kopisty jest powstanie kopii, z definicji nie uznawanej za oryginał – choć w rozmaitych kręgach kulturowych i epokach pojęcie oryginału i kopii nie istniało, do tego rozróżnienia zaczęto przywiązywać wagę w Europie Zachodniej mniej więcej od czasów renesansu, czyli wówczas, gdy pojawił się rynek sztuki. A sztuka zaczyna się wówczas, gdy kopista wykracza poza wyznaczone sobie ramy i dodaje coś od siebie. Albo gdy ręcznie odtwarza coś, co zostało wytworzone mechanicznie.
Jednym z pierwszych dzieł Roberta Kuśmirowskiego było ręcznie wykonane pudełko zapałek. Wyglądało zupełnie jak fabryczne. Był rok 1993. Nikt się nie zajmował kopiowaniem „w drugą stronę”. Zapomniane zostały umiejętności wynoszone ze szkoły skrybów, mających dokładnie przepisywać księgi i dokumenty; iluminatorów biegłych w odtwarzaniu ilustracji; kopistów, wiernie odtwarzających popularne dzieła wybitnych twórców. Teraz tylko oglądamy ich produkcję, próbujemy odczytać i zrozumieć dokumenty. I wyłapujemy błędy. Historycy przedzierający się przez jedyny założycielski tekst dotyczący początków państwa polskiego czyli Dagome iudex, od dawna rwą sobie włosy z głowy, zgadując czy błędy popełniono już przy tworzeniu kopii tego (zaginionego) dokumentu, czy dopiero pod sam koniec XI wieku, podczas tworzenia z niej regestu, czyli streszczenia, a właściwie „wyciągu”, polegającego na dokonaniu skrótów bez zrozumienia najistotniejszych fragmentów. Problem polega na tym, że kopia również się nie zachowała, a ówczesnym zwyczajem skryba dokonywał również skrótów w zapisie niektórych wyrazów i często je łączył. Nie jest wykluczone, że tajemniczy incipit „Dagome” jest połączeniem w jedno podwójnego imienia Dago(bert) M(i)e(szko). Skutek tych praktyk jest taki, że do dziś nie wiadomo, który Mieszko, Pierwszy czy Drugi, wydał oryginalny dokument.
Inaczej (może nieco lepiej) było z równie powszechną praktyką tworzenia palimpsestów, kiedy skryba – chcąc zaoszczędzić na kosztownym pergaminie – nanosił nową treść na stary zapis, którego zwykle jednak nie niszczył tylko próbował zatrzeć. Po upływie wieków historycy mogą więc odczytywać oba teksty, a nierzadko ten starszy, kryjący się pod nowszym, okazuje się ważniejszy.
Tworząc swoje „kopie”, Kuśmirowski nie nawiązuje wprost ani do jednej, ani do drugiej praktyki. Jego rozliczne „pisma”, „książki” i „certyfikaty” podobnie jak tworzone z rozmachem „kopie” rozmaitych stanowisk pracy – czy to będzie pracownia komputerowa z lat 70., czy stary warsztat szewski – a także rozmaitych, specjalnych miejsc (fragment cmentarza, pokój zniszczony pożarem, podziemna sztolnia) oraz skomplikowanych urządzeń takich jak tężnia (na przykład), są w istocie oryginalnymi dziełami, ponieważ nie odtwarzają rzeczywistości lecz ją kreują.
A jednocześnie nakładają sytuację wykreowaną na sytuację istniejącą w taki sposób, iż nie zawsze jesteśmy w stanie rozdzielić od siebie powstałych w ten sposób „warstw semantycznych”. Doskonałym przykładem takiego nałożenia, kiedy nie wiemy, co jest znaczone, a co znaczące, była dokonana przez niego kilka lat temu interwencja w ogrodzony kawałek zarośniętej zielskiem, pustej posesji w Krynkach. Nie wiemy, które fragmenty słupów telegraficznych, kabli, starego żelastwa zostały tam „porzucone” przez artystę, a które znajdowały się tam wcześniej i czy to on przywiązał do ogrodzenia stary, rdzewiejący rower, czy może już go tam zastał.
W przypadku obecnej wystawy Kuśmirowski podejmuje z widzem nieco inną grę. Najpierw wprowadza do galerii „rekonstrukcję” muzeum. To ważny gest, ponieważ galeria jest tradycyjnie miejscem pokazywania sztuki, a muzeum może gromadzić wszystko. Ta zamiana przestrzeni galerii w przestrzeń muzealną jest najpierw aktem twórczym, ponieważ realizuje się mocą decyzji artysty już na etapie powstawania koncepcji. Zakłada ona, że wchodząc do galerii, widz przyjmie wyobrażone reguły „gry wstępnej”, czyli zgodzi się na tę okazjonalną zamianę i w konsekwencji zaakceptuje podział przestrzeni na oddzielne „sale ekspozycyjne”, gdyż zwykle godzi się na takie podziały przy innych wystawach. Jednak akceptując tę „zabawę w muzeum”, oczekuje w nim dzieł sztuki. A widzi nagromadzenie przedmiotów nieartystycznych, jak w przeciętnej „izbie pamięci”.
Oczywiście, muzeum jest pośrednio również miejscem gromadzenia pamięci niesionej przez przedmioty, lecz zaoferowany akurat tutaj zestaw obiektów nie odpowiada znanym powszechnie schematom, gdyż nie tworzy on przekonującego, czy może koherentnego zbioru wizualno-pojęciowego mieszczącego się w nawykach odbiorcy. Nie wiemy, komu jest ono poświęcone, czyja pamięć jest tutaj chroniona i jaki czynnik stanowi podstawę doboru „eksponatów”. Szukamy więc podpowiedzi w następnym pokoju. Lecz on wygląda tak samo jak pierwszy.
Po przejściu przez następne, zdajemy sobie sprawę, że wszystkie cztery mają ten sam wygląd. Albo podobny. Aby to sprawdzić i znaleźć różnice, musielibyśmy je zobaczyć jednocześnie, lecz właśnie to nie jest możliwe. Musimy się zdać na swoją własną pamięć. Albo na fotografie mające służyć jako jej proteza. Cokolwiek zrobimy, nasza uwaga przesuwa się z obiektu realnego na wyobrażony, czyli zapamiętany – nawet jeśli nośnikiem tej pamięci jest zdjęcie. Czyżby zatem desygnaty zgromadzonych tu z wielkim wysiłkiem przedmiotów miały charakter drugoplanowy, a przedmiotem zainteresowania muzeum i właściwym profilem zbioru była nasza pamięć?
I czy nie o to chodzi w przeciętnej „izbie pamięci”? A w takim razie co jest w tym palimpseście tekstem starym, a co nowym? Artysta nie podsuwa rozwiązania. Wprowadza nas w rebus, proponuje żonglerkę pojęciami i pozostawia w niepewności. Także co do roli widza w jego dziele. Bo przecież nasza w nim obecność radykalnie zmienia jego odczytanie. Cztery podobne do siebie zbiory przedmiotów w czterech identycznych przestrzeniach są bowiem czym innym niż te same zbiory i przestrzenie zagnieżdżone w naszej pamięci i nią naznaczone.
A wreszcie jak należy czytać tytuł? Jego źródłosłów, czyli angielskie FORBIDDEN MUSEUM, zakazane muzeum, nie jest logiczny, ponieważ to co zakazane, nie może być dostępne. Lecz wystarczy dodać jedną literę, by proponowana tutaj gra słów łącząca słowo FOUR (cztery) ze słowem BIDDEN (zaoferowane bądź zaproponowane) nabrała logiki. Albo przynajmniej większego sensu. Odwrotnie niż w regeście Dagome iudex, w którym raczej liter odejmowano. Kuśmirowski nie dopowiada także znaczenia tytułu. Nakłada go tylko na inne pojęcie, które przecież nie znika; jedno i drugie, a raczej jedno na drugim, FOUR – BIDDEN na FORBIDDEN dopełniają to, z czym obcujemy: naszą pamięcią nałożoną na pamięć przedmiotów.
OKO NIGDY NIE ŚPI VII 2020
1 lutego, 2025 @ 08:00 - 17:00
Kiedy historyk bierze do ręki pergamin palimpsestu, zwykle najpierw czyta nowszy zapis, ponieważ jest wyraźniejszy. A potem zagłębia się w starszą warstwę. Jest ona mniej czytelna, a zatem bardziej tajemnicza i przez to samo bardziej pociągająca.
Gdy spojrzymy na całość dzieła Roberta Kuśmirowskiego z większą uwagą, odsłoni się przed nami także ów zatarty, zakazany obszar, kładący się cieniem na nasze postrzeganie rzeczywistości.
Poprzednie
edycje:
Oko nigdy nie śpi VII „UCZTA” (2020)

Alfabetyczny spis artystów, prelegentów i grup biorących udział w siódmej edycji festiwalu Oko nigdy nie śpi (9--12.07.2020), odbywającej się pod hasłem „UCZTA”:
- Grzegorz Brzozowski – prowadzenie bloku filmowego oraz prowadzenie dyskusji panelowej Jedzenie w granicach sztuki.
- Justyna Celeda – warsztaty: UCZTA i błyskawiczne warsztaty animacji w technice pikselizacji.
- Chór społeczny czarnego karła – wystąpienie w formule online.
- Izabela Chudzyńska – wykład Między korytem a porcelaną oraz udział w dyskusji panelowej Jedzenie w granicach sztuki.
- Combi cats – koncert w formule online-live.
- Bbb Johannes Deimling – performance.
- Kuba Elwertowski – instalacja artystyczna Uczta.
- Elżbieta Jabłońska – spotkanie W pół drogi oraz udział w dyskusji panelowej Jedzenie w granicach sztuki.
- Yann Jouette – pokaz filmów: Space Feet Attack, The Factory, Sirenashow, Bernis‘s Doll oraz warsztaty: UCZTA i błyskawiczne warsztaty animacji w technice pikselacji.
- Dorota Koczanowicz – udział w dyskusji panelowej Jedzenie w granicach sztuki.
- Anna Królikiewicz – instalacja artystyczna Honey or tar oraz udział w dyskusji panelowej Jedzenie w granicach sztuki.
- Piotr Krupczyński – wirtualna galeria.
- Robert Kuśmirowski – wystawa FOUR-BIDDEN MUSEUM.
- Zbigniew Mikołejko – wykład Uczta jako objawienie (online-live).
- Kamil Milewski – wystawa fotografii dokumentalnych.
- Łukasz Owczarzak – instalacja fotograficzna Festum.
- Grzegorz Pleszyński – koncert na dwie trąby oraz wystawa.
- Izabela Plucińska – pokaz filmów: Afternoon, Jam Seession, Sex dla opornych, Portret Suzanne, Abend oraz UCZTA i błyskawiczne warsztaty animacji w technice pikselacji oraz wycinanki.
- Anda Rottenberg – spotkanie autorskie wokół książki Sztuka w Polsce 1945 – 2005.
- Wiola Sowa – pokaz filmów: Refreny, Endblum, XOXO pocałunki i uściski.
- Michał Tabaczyński – prowadzenie spotkania z Andą Rottenberg.
- Agnieszka Taborska – wystąpienie online Co i jak jeść na podstawie książki Świat zwariował. Poradnik surrealistyczny jak przeżyć.
- Kasper T. Toeplitz – koncert.
- Arkadiusz Wojtasiewicz – wystawa fotografii dokumentalnych.
