Twórczość Olgi Mokrzyckiej sytuuje się w szczególnym obszarze współczesnej refleksji nad modernizmem, architekturą, materialnością obrazu oraz statusem kobiecej podmiotowości w polu sztuki. Jej praktyka artystyczna, rozpięta pomiędzy malarstwem, scenografią, projektowaniem przestrzeni i działaniami site-specific, ujawnia napięcie pomiędzy potrzebą estetycznej autonomii a doświadczeniem codzienności, które nieustannie tę autonomię destabilizuje. W tym sensie twórczość Mokrzyckiej można interpretować jako szczególną formę „rozliczenia” z samą możliwością tworzenia z pragnieniem sztuki, które pozostaje permanentnie zawieszone pomiędzy afirmacją a niemożnością jego pełnej realizacji. Istotne wydaje się tutaj przesunięcie od klasycznego modelu modernistycznego artystki ku doświadczeniu, które można określić mianem „mother-nizmu” – pojęcia opisującego sytuację, w której praktyka twórcza zostaje poddana nieustannej negocjacji z obowiązkami opiekuńczymi, społecznymi i emocjonalnymi.
Rozproszona podmiotowość i niemożność koncentracji
W przypadku Olgi Mokrzyckiej nie jest to jednak narracja oparta na prostym konflikcie między domo-macierzyństwem a sztuką, lecz raczej subtelna analiza procesów wyczerpywania się podmiotowości twórczej w rzeczywistości późnego kapitalizmu, codzienności i niewidzialnej pracy reprodukcyjnej kobiet. Sama artystka zwraca uwagę, że mężczyznom rodzicielstwo rzadko przeszkadza w rozwoju kariery artystycznej, podczas gdy dla kobiet bardzo często oznacza konieczność zawieszenia lub rozproszenia własnej praktyki twórczej. To właśnie owo „rozproszenie” wydaje się jednym z najważniejszych tematów jej malarstwa.
Prace Olgi Mokrzyckiej nie są obrazami spektakularnymi ani agresywnie ekspresyjnymi. Funkcjonują raczej jako zapisy stanu permanentnego napięcia pomiędzy potrzebą tworzenia a niemożnością osiągnięcia warunków koniecznych do pełnej koncentracji twórczej. W tym sensie jej obrazy mają charakter niemal egzystencjalny i są śladami procesu odkładania, przerywania czy ponawiania aktu kreacji.
Farba ścienna jako gest polityczny
Szczególnie interesująca pozostaje seria prac realizowanych przy użyciu zwykłych farb do ścian na czarnych płótnach. Gest ten można interpretować jako radykalnie konceptualny i zarazem głęboko polityczny. Artystka świadomie rezygnuje z tradycyjnego „szlachetnego” medium malarskiego na rzecz materiału związanego z codziennością, remontem, pracą domową oraz niewidzialną sferą utrzymywania przestrzeni życia. Farba ścienna jako materiał użytkowy, pozbawiony artystycznego prestiżu, staje się tutaj narzędziem malarskiej kontestacji. Obraz przestaje być autonomicznym obiektem estetycznym, a zaczyna funkcjonować jako pole napięcia pomiędzy sztuką a pracą reprodukcyjną czy mamo-graficzną, pomiędzy estetyką a obowiązkiem.
Czerń, zanikanie i echo gestu malarskiego
W tym kontekście niezwykle trafne wydaje się zestawienie jej praktyki z twórczością Roman Opałka. Opałka rozpoczynał swój projekt od jasnych cyfr nanoszonych na ciemniejsze tło, by stopniowo doprowadzić do sytuacji niemal całkowitego zaniku kontrastu… momentu, w którym nie wiadomo już, czy to tło pochłania znak, czy znak rozświetla tło. W przypadku Olgi Mokrzyckiej relacja ta uzyskuje jednak dodatkowy wymiar egzystencjalny i genderowy. Jej obrazy również funkcjonują w przestrzeni zanikania, lecz nie chodzi wyłącznie o problem czasu czy nieskończoności, jak u Opałki, ale o pytanie: co pozostaje z podmiotowości artystki w sytuacji ciągłego „noszenia”, „znoszenia” i podtrzymywania codzienności?
Czerń płótna w jej pracach można odczytywać jako przestrzeń potencjalności, ale również wyczerpania. Jasna materia farby ściennej przypomina ślady codziennych napraw, zamalowań, korekt, działań niewidocznych wykonywanych po to, aby świat funkcjonował dalej. Obraz nie jest więc triumfem gestu malarskiego, lecz jego osłabionym echem. Właśnie ta redukcja środków czyni jej twórczość tak znaczącą.
Modernizm jako ruina obietnicy
Mokrzycka nie produkuje spektaklu twórczości, ale analizuje warunki jej niemożliwości. Jednocześnie jej praktyka pozostaje głęboko zakorzeniona w tradycji modernistycznej. Widoczne jest to zarówno w zainteresowaniu geometrią, architekturą i strukturą przestrzeni, jak również w myśleniu o obrazie jako autonomicznym polu konstrukcji wizualnej.
Wspólne projekty realizowane z Nicolas Grospierre, dotyczące modernistycznej architektury, iluzji przestrzeni oraz utopii widzenia, ujawniają fascynację racjonalnym porządkiem modernizmu i jednocześnie jego kryzysem. Modernizm w jej ujęciu nie jest już jednak projektem postępu, lecz raczej ruiną dawnej obietnicy, estetycznym systemem, który utracił zdolność organizowania rzeczywistości.
Mother-nizm jako stan permanentnego rozdwojenia
W tym sensie „mother-nizm” Mokrzyckiej można rozumieć jako etap po modernizmie… moment, w którym modernistyczna idea autonomicznego twórcy rozpada się pod wpływem doświadczenia codzienności, opieki i cielesności. Jej sztuka nie neguje potrzeby tworzenia, ale pokazuje, że współczesna artystka funkcjonuje w stanie permanentnego rozdwojenia pomiędzy produkcją estetyczną a społeczną reprodukcją (czyt. repro-demencja życia).
Ku post-domestic abstraction
Najciekawsze wydaje się jednak pytanie: co dalej? W twórczości Olgi Mokrzyckiej widoczna jest wyraźna pokusa wyjścia poza kameralność i redukcję środków w stronę bardziej rozbudowanych działań przestrzennych i totalnych. Jej doświadczenie scenograficzne, zainteresowanie architekturą oraz praktyka instalacyjna wskazują na potencjał tworzenia złożonych środowisk immersyjnych.
Można przypuszczać, że jeśli pojawi się odpowiedni czas i przestrzeń dla intensyfikacji praktyki twórczej, jej sztuka może ewoluować ku formom bardziej monumentalnym, gdzie napięcie pomiędzy prywatnym doświadczeniem a strukturą przestrzeni stanie się jeszcze bardziej wyraźne. Być może więc droga Olgi prowadzi od modernizmu do mother-nizmu, a następnie ku postawie, którą można by określić jako „post-domestic abstraction”, sztuce powstającej z doświadczenia codzienności, lecz przekraczającej ją poprzez subtelną, konceptualną analizę widzialności, pracy i obecności.
Jej twórczość wydaje się bowiem nie tyle opowieścią o kryzysie sztuki, ile o kryzysie warunków umożliwiających jej powstanie.
Kurator wystawy: Robert Kuśmirowski